< Przeglądasz > Start / Porady, Przepisy / Blog article: Idzie zima – z czego wina ?

”

Idzie zima – z czego wina ?

10 września 2009 | 2 Komentarzy | Opublikowany w Porady, Przepisy

724425_frozen_berries

Latem, gdy drzewa i krzewy uginają się od owoców nie trudno o surowiec na wino.
Co jednak zrobić, gdy nadejdą nieco zimniejsze dni ?

W winiarstwie domowym z powodzeniem funkcjonuje podział na tzw. wina letnie i zimowe.
Te pierwsze powstają, jak sama nazwa w okresie 3 najgorętszych miesięcy w roku. Charakteryzują się tym, że do ich wyrobu używa się najczęściej świeżych, sezonowych owoców (porzeczki, czereśnie, wiśnie, truskawki), rzadziej kwiatów (bez, róża).
Wina zimowe, zaś to te wszystkie powstające z surowców jakie mamy pod ręką gdy wiatr w kominie hula, a za oknem zaczyna padać już pierwszy śnieg. Trudno wtedy, rzecz jasna o świeże owoce. Nie oznacza to, jednak, że wina robione w zimie są tymi gorszego sortu, czy, że wymagają jakiś ekstra zabiegów.
W okresie od listopada do maja z powodzeniem można robić wina nie tylko ze świeżych owoców. Jest to czas kiedy można poeksperymentować nieco z innymi surowcami.

Kiedy (się) suszy

Dosyć dobrym materiałem na wino są dostępne cały rok owoce suszone. Najlepsze efekty daje wino z rodzynek (przypominające te winogronowe) czy wino daktylowe (choć brzmi egzotycznie smakuje wyśmienicie).
Zarówno rodzynki jak i daktyle, czy figi, papaje i wiele innych suszonych owoców można kupić w rodzimych supermarketach w bardzo przystępnych cenach. Litr daktylowego nektaru to koszt mniejszy niż 1,40 zł (sic!) i co najważniejsze, w przeciwieństwie do innych egzotycznych win (np. z arbuza) jest bardzo przyjemny w smaku.
Koszt wina rodzynkowego również zamkniemy w tej kwocie.
Oba wina przygotujemy niezwykle łatwo.Na 10 litrów wina będzie nam potrzebne od 1 do 1,5 kg owoców ( około 20 g kwasku cytrynowego i od jednego do dwóch kilo cukru.
Cukier warto dodawać stopniowo po odfermentowaniu tego znajdującego się w owocach.
Analogicznie postąpimy w przypadku innych suszonych owoców (śliwek, moreli, itp.), które równie dobrze nadadzą się na wino.
(więcej o winie z rodzynek i daktyli przeczytasz tutaj )

Życiodajne soki

Mniej wymagającym, tym, którzy zadowolą się tyleż prostym, co kontrowersyjnym winem, polecam użycie soku owocowego. Na 10 litrów wina potrzebna 6 litrów soku owocowego (soku, nie napoju, nektaru itp) z kartonu, 1,5 kg cukru i 3 litrów wody. Smakosze oburzą się na mnie w tym miejscu,że podaje przepis na wino będące w istocie domową wersją popularnej arizony czy patyka (tzw. jabola), ale warto pamiętać, że w specyficznych warunkach braku dostępu do innych surowców (na przysłowiowym bezrybiu) dobre i to. (przepis zaczerpnięty od firmy multimex http://www.multimex.cc.pl/ ). Dla tych, którzy lubią takie eksperymenty mogę polecić syropy owocowe i zagęszczone soki. Tutaj proporcje są bardziej dowolne i wiele rzeczy można robić po prostu na smak – ale czyż nie na tym polega przyjemność czerpana z winiarskiej alchemii?

Kwiaty we włosach i w dymionie

Gdy robi się już trochę cieplej a owoców nadal brakuje innym dobrym rozwiązaniem są wina kwiatowe. Tutaj szczególnie polecam mniszek lekarski, który ze względu na swoje właściwości, odpowiednio dosłodzony przypomina nieco miód pitny. Jeśli uznać,że kwiaty te rosną niemal wszędzie to koszt wyrobu litra takiego wina ogranicza się do zakupu cukru, drożdży i kwasku cytrynowego. Przy optymistycznych prognozach uda nam się zamknąć całą inwestycje w kwocie nie przekraczającej jednego złotego za litr gotowego wina.
Trzeba się będzie jednak trochę napracować. Do fermentacji, bowiem nadają się jedynie żółte części rośliny, bardzo ważne, więc by zbierać tylko żółte części  – bez szypułek, łodyg czy liści.
Na pięć litrów wina należy odmierzyć około 1,5 litra niezbyt mocno ubitych kwiatów (w praktyce to 3 kufle piwa ). Do tego pół kilo rodzynek i kilogram cukru. Dodawane oczywiście stopniowo. Wino fermentuje długo i jest z nim trochę pracy, ale wierzcie mi – ten trud się opłaci!

A oprócz tego?

Oprócz wymienionych już przeze mnie, pozostaje jeszcze cała gama “wynalazków” mniej i bardziej udanych, bo o ile wino z ziemniaków faktycznie może się udać, o tyle nie wyobrażam sobie spożywczego zastosowania dla wina z cebuli, marchwi czy buraków (o piciu nie wspominając)
Oczywiście, istnieje, także wiele innych równie dobrych surowców na wino zimowe, jak te, które opisałem – chociażby ryż. Ale o nich zapewne będzie okazja porozmawiać przy okazji kolejnych artykułów.
Na razie pragnę jedynie nadmienić,że wina produkowane zimą nie muszą być wcale mniej finezyjne i bardziej ordynarne od tych owocowych. Ich prostota jest tutaj ich oczywistą zaletą, którą docenią szczególnie Ci, którzy nie mają cierpliwość do przerzucania ton kleistej miazgii z jabłek czy wiśni.

Dodaj Komentarz Przeczytano 750 razy, 2 jak dotąd dzisiaj |
Śledź Dyskusję

2 Komentarzy do “Idzie zima – z czego wina ?”

Trackbacki

  1. przefermentuj.to: Świat Domowych Alkoholi | flaker.pl  
  2. nab: Zróbmy wreszcie w zimie wino ! | flaker.pl  

Dodaj Komentarz

Musisz być zalogowany aby dodać komentarz.


Fatal error: Call to undefined function get_flickrrss() in /srv/home/h86515hg/public_html/wp-content/themes/Digital_Statement_PL/Digital Statement-pl/footer.php on line 25