W czym pijemy ?

Sprzedaż wina w Polsce rośnie z roku na rok. Powoli oswajamy tzw. winiarską kulturę, znaną nam do tej pory tylko w filmów czy wyjazdów zagranicznych do europy zachodniej.
W raz z przyjęciem się na rodzimym gruncie kultury picia
wina ( i tego owocowego i gronowego)
przyjmuje się choć dużo wolnej swoista etykieta jego spożywania.
Nie mam tu na myśli sporów o to, czy wino z Katalonii jest lepsze od wina nad Sekwany, ale o pewne bardzo ułatwiające nam życie nawyki jak, na przykład właściwy wybór kieliszków i temperatury podania naszego trunku.
Typologia prosta, winiarska
Wina, jak wiemy dzielą się na białe, różowe i czerwone. Ich kolor (a także smak) zależy przede wszystkim (mówiąc w skrócie) od koloru i smaku użytych winogron (w przypadku gronowych) lub owoców (w przypadku win owocowych)
Ponieważ blog zajmuje się głównie tą drugą grupą win, to właśnie o owocach będzie teraz mowa.
Zazwyczaj uzyskany kolor wina mieści się w gamie barw od jasnego (niemal białego) żółtego koloru po odcienie różu i czerwieni na ciemno czerwonym, czy niemal bordowo czarnym.
Wina różowe uzyskać stosunkowo najtrudniej, bo niewiele owoców daje naturalnie różowy sok, który po rozcieńczeniu wodą nie zmieniłbym swojej barwy.
Nie mniej, należy przyjąć, że i takie produkty, wśród win owocowych można spotkać.
Gra w kolory
Rozróżnienie to jest ważne z kilku powodów.
Wina białe mają z reguły smak nieco bardziej “świeży”, ich aromat przywodzi na myśl raczej kwaskowe cytrusy, są lżejsze w smaku, mniej cierpkie, bardziej orzeźwiające. Wynika to z obecności mniejszej ilości garbników, a większej kwasu jabłkowego czy cytrynowego. Są niejako bardziej kruche.
Wina czerwone, natomiast w smaku są zupełnie inaczej zbudowane. Bardziej cierpkie, ściągające, ich smak przywodzi na myśl raczej owocowe leśnego poszycia (jeżyny, porzeczki, maliny, borówki)
Ponad to zapach win czerwonych bywa niekiedy trudniejszy do wydobycia. Potrzeba nam nieco wyżej temperatury i szerokiego naczynia (kieliszka), aby wydobyć z nich cała gamę zapachów jaką mogą zawierać (a wbrew pozorom nawet wina owocowe mają i dużo).
z kolei bardziej kwaskowe, żywe wina białe podajemy schłodzone i w węższych kieliszkach, gdyż zapach sam dosyć dobrze się rozejdzie (czasem nawet aż za dobrze) i aby nie potrzebnie nie narażać ich na kontakt z powietrzem – i tym samym zwyczajne wywietrzenie. Osobną sprawą są wina musujące, które niezależnie od koloru podajemy w wysokich kieliszkach w kształcie tulipana. Stanowczo odradzam nalewanie ich do popularnych czarek, gdyż w ten sposób po prostu tracą nie tylko całe CO2, ale także aromat.
przede wszystkim temperatura !
Skutki podania wina w nie właściwiej temperaturze mogą być różne i najczęściej negatywne.
Wbrew pozorom także nasze owocowe trunki są na nie wrażliwe.
Pamiętam jak dziś, kiedy na któreś z imprez podałem na stół wino rodzynkowe. Było go sporo, czasu do przyjścia gości coraz mniej i jakoś nikt nie wpadł na pomysł schłodzenia go. W rezultacie smak i zapach owoców przyćmił zupełnie alkohol, którego w tej temperaturze było aż nadto. Zapewniam was, Drodzy czytelnicy, że picie go okazało się dla wielu osób średnią przyjemnością. Szczególnie,że nie wszyscy lubią wyraźny smak etanolu w spożywanych napojach (a ci, którzy lubią, zapewne raczej sięgnął po wódkę czy whiskey niż wino).
Czasem trzeba (oziębić)
Są jednak sytuacje w których podanie wina w nieco niższej temperaturze jest nawet wskazane. Oczywiście,że nie chodzi tu o chłodzenie win czerwonych czy wrzucanie kostek lodu do białych (skądinąd jest to barbarzyństwo) ale nie wielkie tylko zatuszowanie oczywistych wad napoju.
Czasami zdarzy się, bowiem, że efekt naszej długiej pracy okaże się nie zadowalający i w butelkach ląduje wino, które i owszem da się wypić, ale hitem sezonu na pewno się nie stanie.
Niska temperatura pozwala ukryć zbyt dużą ilość cukru czy za bardzo kwaskowy smak. Jeśli jakiś aromat zdominował w nieprzyjemny sposób cały zapach wina, w taki właśnie sposób można się go pozbyć.
Tyczy się to w szczególności młodych, “zielonych” win. Dopuszczalne jest wtedy nawet chłodzenie win różowych, czy bardzo młodych czerwonych (choć oczywiście w granicach rozsądku) i pozostawienie białych nieco dłużej w lodówce.
Są to jednak wypadki sporadyczne i nie należy traktować je jako normę.


foto : kieliszek do wina czerwonego oraz białego. źródło : www.wikipedia.com

